Aktualności

Antyterroryści skuli i wywieźli niewinnego człowieka. Pomylili go z konwojentem, który ukradł 8 mln zł

Kliknij, aby polubić InfoFordon.pl na Facebooku
Kliknij, aby polubić czytany artykuł na Facebooku

Policja! Cofnij się! Na ziemię. Taką komendę usłyszał Jarosław Kaczmarek, który poszedł otworzyć drzwi po tym, jak ktoś rano zapukał do jego mieszkania w Konstantynowie Łódzkim. Byli to antyterroryści. Skuli mężczyznę i wywieźli do Poznania.

Myśleli, że to on jest fałszywym konwojentem, który na początku lipca ukradł w Swarzędzu 8 mln zł, ale się pomylili – informuje „Express Ilustrowany”. Śledczy zaplanowali przeprowadzenie akcji na 25 lipca. Stwierdzili, że fałszywym konwojentem, który dokonał zuchwałej kradzieży 8 mln zł, jest Jarosław Kaczmarek. Ustalili, że zastaną go w mieszkaniu przy ulicy Sucharskiego w Konstantynowie Łódzkim.

Do akcji przystąpili o godz. 6.15 rano. Najpierw grzecznie zapukali. „Dryblas wycelował broń” – Pomyślałem, że to tata wrócił z giełdy kwiatowej i przekręciłem klucz w zamku. W drzwiach stali ubrani na czarno, zamaskowani, barczyści faceci. Zamarłem z wrażenia. Dryblas, który ciałem zablokował wejście, wycelował we mnie broń i krzyknął: „Policja! Cofnij się! Na ziemię” – relacjonuje mężczyzna w rozmowie z „Expressem Ilustrowanym”. Wystraszony Kaczmarek spełnił żądanie funkcjonariusza. Jeden z policjantów przygniótł go kolanem, wykręcił ręce i zakuł w kajdanki. W tym czasie jego koledzy pilnowali go z pistoletami maszynowymi gotowymi do strzału.

Synowie mężczyzny, 13-letni Michał i rok młodszy Jakub zaczęli krzyczeć i wołać o pomoc. – Poderwałam się na nogi i wybiegłam z pokoju – opowiada 66-letnia pani Maria, matka pana Jarosława. – Zamaskowany napastnik, grożąc mi bronią, zagrodził mi drogę. Krzyknął: „Siedzieć! Nigdzie pani nie wyjdzie!”. Zrobiło mi się słabo. Niedawno przeszłam skomplikowaną operację tętniaka mózgu. Myślałam, że już po mnie.

Na oczach sąsiadów Piotr Kaczmarek, ojciec mężczyzny, niedługo potem rzeczywiście wrócił z giełdy. Zastał skutego syna leżącego na podłodze i policjantów wyrzucających rzeczy z szaf. – Zażądałem nakazu rewizji. Powiedzieli, że jak się nie uspokoję, też mnie zakują w kajdanki. Skonfiskowali laptopa syna, telefony komórkowe i karty SIM. Jarek leżał na podłodze w samych spodenkach. Kazali mu założyć koszulę i pod bronią, jak groźnego bandytę, wyprowadzili na parking przed blokiem. Tam stały ich samochody. Wsiedli z synem do busa na cywilnych numerach rejestracyjnych. Przyglądało się temu mnóstwo sąsiadów. Myślałem, że spalę się ze wstydu – wspomina w rozmowie z łódzkimi dziennikarzami. Antyterroryści zabrali podejrzanego na posterunek do Poznania.

– Na komendzie wziął mnie w obroty ostrzyżony na łyso policjant. Zakomunikował mi, że jestem podejrzany o kradzież 8 milionów złotych z konwoju z pieniędzmi. Miałem to zrobić na początku lipca tego roku w Swarzędzu. Zaprotestowałem. Powiedziałem, że to nieprawda. W tym czasie byłem w Anglii. Policjant nie dawał jednak wiary moim słowom – mówi Kaczmarek. Przesłuchanie trwało 9 godzin. Śledczy dopytywali między innymi, czy podejrzany pracował w ochronie, pobrali próbkę DNA i pisma.

Jak opowiada poszkodowany, straszyli trzymiesięcznym aresztem. Noc spędził w celi ze złodziejami. Dano mu do jedzenia odrobinę makaronu i do przykrycia koc śmierdzący moczem. „Ma pan pecha” Następnego dnia odbyło się kolejne przesłuchanie. W końcu policjanci zmienili nastawienie. Zorientowali się, że zatrzymali niewłaściwego człowieka. – „Ma pan pecha. Jest pan bardzo podobny do ochroniarza, którego poszukujemy” – powiedział funkcjonariusz, który był u mnie w domu. Zaproponowali, że w ramach tzw. gestu dobrej woli zawiozą mnie na dworzec kolejowy. „Do domu nie możemy, zabieramy tylko w jedną stronę” – powiedział policjant – wspomina Jarosław Kaczmarek.

Mężczyzna za pośrednictwem Prokuratury Okręgowej w Poznaniu złożył zażalenie na bezpodstawne zatrzymanie przez policję. Czeka na oficjalne przeprosiny i zadośćuczynienie. Jak podaje „Express Ilustrowany”, Kaczmarek od jedenastu lat mieszka i pracuje w Anglii. Samotnie wychowuje dwóch synów. Do Konstantynowa przyjechał w odwiedziny do rodziców. Chciał dzieciom pokazać Polskę. Przedrum z .„Express Ilustrowany”

Komentarze

Tagi

Powiązane artykuły

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker