Aktualności

Czy możliwe są rejsy statkami z Bydgoszczy do Torunia?

Kliknij, aby polubić InfoFordon.pl na Facebooku
Kliknij, aby polubić czytany artykuł na Facebooku

Jeden  z portali proponuje wznowienie rejsów statkami po Wiśle.  Starsi Bydgoszczanie pamiętają jeszcze rejsy „Ondyną” z Bydgoszczy do Torunia i Chełmna. Jednak wtedy stany Wisły były znaczne wyższe.  Ostatnie trzy suche lata spowodowały,  że stan Wisły w okolicach Solca Kujawskiego nie przekraczał 50 cm.  Nie jestem wodniakiem. Niech na ten temat wypowiedzą się fachowcy. Przypominam  nieudaną przygodę z 2004 r. niemieckiego armatora z luksusowego rzecznego statku  wycieczkowego „Frederic Chopin”. Planował regularne rejsy z Gdańska do Warszawy.  Zachęcam do lektury archiwalnego tekstu mojego autorstwa.

„Luksusowy statek wycieczkowy niemieckiego armatora cumował latem 2004 roku koło mostu na Wiśle w Fordonie. Wycieczkowiec nie dopłynął do Warszawy. Zawrócił do Gdańska z powodu niskiego stanu wody w Wiśle. Ta wiadomość zelektryzowała w kwietniu 2004 roku wszystkie lokalne media. Super luksusowa jednostka z 62 pasażerami i 20 osobami obsługi na pokładzie płynęła z Gdańska do Warszawy. Wszystkie bilety zostały sprzedane turystom z Niemiec, Francji i Szwajcarii. Koszt tygodniowego zachwycania się urokami królowej naszych rzek wynosił od 900 do 2.500 euro. Miał to być początek regularnej żeglugi na tej trasie.

Turystów z zachodu zachęcił do rejsu fakt nieuregulowania dolnej Wisły. Jednostka ma pływać głównie nocami. Każdego dnia planowane jest zwiedzane najciekawsze miast na trasie. W planach odwiedzin jest Malbork, Chełmno, Bydgoszcz, Toruń i Płock. Pasażerski statek-hotel „Frederic Chopin” to rzeczny boeing – powiedział nam wtedy Stanisław Piraciński, jeden z dwóch kapitanów.

Sterowany jest… dżojstikiem. Średnia prędkość statku wynosi 17 km/h. Ma 83 metry długości i 10 szerokości. Maksymalnie może zabrać na pokład 80 pasażerów i 27 członków załogi. Na ośmiu pokładach jest 42 kabiny, restauracja, sala klubowo-kinowa i zakład fryzjerski. Jak przystało na statek rzeczny ma stosunkowo małe zanurzenie które wynosi 145 centymetrów – dodaje kapitan Piraciński.

To co miało być największą atrakcją żeglugi na Wiśle, okazało się przekleństwem. Już w trakcie trzeciego rejsu statek dopłynął tylko do mostu w Fordonie. Z powodu niskiego stanu wody wycieczkowiec musiał zawrócić do Gdańska. Od tego czasu minęło prawie 15 lat. Marzenia o żegludze pasażerskiej na Wiśle pękły jak bańka mydlana. Raz na kilka dni pojawi się czasami na rzece jakiś kajak czy żaglówka. Tymczasem „Frederic Chopin” pływa po Łabie…

 

Komentarze

 
 

Komentarze

Tagi

Powiązane artykuły