
Mieszkanka osiedla Bajka mówi: – Po gwiazdce dwóch bezdomnych chodziło w naszym bloku od drzwi do drzwi. To ci, którzy czasem kręcą się koło Kauflandu albo Carrefoura. Panowie prosili o parę złotych niby na coś do jedzenia. Pieniędzy nie dałam. Nie miałam pewności, że bezdomni kupią chleb, a nie piwo. Zaproponowałam im parę rzeczy, które zostały ze świąt, w tym sałatkę, smażone ryby i ciasto, chleb też, jeszcze sok w kartonie. Wzięli pełną reklamówkę, ale po minach było widać, że nie o to im chodziło.
Nazajutrz rano kobieta wyszła z domu. Na skrzynkach pocztowych zauważyła prowiant, przekazany bezdomnym dzień wcześniej. – Nie skreślam żadnego człowieka. Przykre jednak, że nie potrafili docenić pomocy. Wcześniej nie dawałam bezdomnym pieniędzy, a od teraz już nawet żywności im nie podaruję – kwituje.
Kłopot sprawiają też bezdomni, koczujący na klatkach schodowych. To przeważnie ci, co unikają schroniska, bo w schronisku picie alkoholu zakazane. – Pół biedy, jak tylko przenocują w bloku, chociaż brzydki zapach unosi się jeszcze długo po nich – zaznacza fordonianka. – Gorzej, jeśli zostawią po sobie „niespodzianki”, czyli załatwią się na klatce. Tak niekiedy się dzieje, jak bezdomny prosi o pieniądze, a ich nie dostanie. Wtedy się na swój sposób mści.
W Fordońskiej Spółdzielni Mieszkaniowej problem jest znany. – Przy wielu drzwiach wejściowych są specjalne blaszki, montowane w okolicach zamka. Mają one chronić drzwi przed podważeniem i wtargnięciem niepowołanych osób. Nie mamy natomiast fizycznej możliwości zabezpieczenia klatki w sytuacjach, gdy np. drzwi nie zostaną domknięte lub ktoś obcy zna kod.
Dzielnicowego lub straż miejską warto powiadomić o nieproszonych gościach. Jeśli bezdomny zostawił po sobie brud na klatce schodowej, należy zgłosić to administracji albo bezpośrednio osobie sprzątającej.