
Takie zachowanie może skutkować tym, że pomoc nie nadejdzie na czas dla tych, którzy jej naprawdę potrzebują.”Dowcipnisiom” grozi kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywna.
Powodem żartów z numerów ratunkowych jest najczęściej alkohol i chęć „rozerwania się” .
Jeden z mieszkańców Inowrocławia wezwał ostatnio pogotowie, z uwagi na to, że chce popełnić samobójstwo. Gdy służby medyczne dotarły do 44-letniego mężczyzny, okazało się, że zgubił on klucze i chce, by służby pomogły mu wejść do mieszkania. Był przy tym nietrzeźwy, stąd powód do tego, by trzeźwiał w policyjnym areszcie. W drugim przypadku 47-letni inowrocławianin zadzwonił na numer alarmowy 112 i powiadomił o rzekomym pobiciu. Gdy dotarli do niego ratownicy i policjanci powiedział, że historyjkę o pobiciu sobie wymyślił, ot tak, „dla śmiechu”.
Zebrany przez policjantów materiał dowodowy dał podstawy do tego, aby skierować wobec mężczyzn wnioski o ukaranie do sądu, za bezprawne wywołanie alarmu. Grozi im teraz kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywna.