Aktualności

Jak doszło do tego że łoś ARI uciekł z ZOO w Myślęcinku?

Kliknij, aby polubić InfoFordon.pl na Facebooku
Kliknij, aby polubić czytany artykuł na Facebooku

Prawdopodobnie przyczyną spłoszenia zwierzęcia był któryś z gości ZOO.  Musiał bardzo wystraszyć zwierzę które wpadło w panikę. Nigdy nie dowiemy się prawdy, gdyż na jego wybiegu dla  nie było monitoringu. ARI nie przeżył…

Spanikowane zwierzę przeskoczyło dwa płoty o wysokości 3 m. Pokonało jeszcze ogrodzenie koło terrarium. Wybiegło na ulicę. Gdańską. Tu doszło do zderzenia z osobowym Mercedesem prowadzonym przez kobietę. Policja na czas łapania zwirzęcia zatrzymała ruch.

Nasi pracownicy zapędzili łosia koło siedziby LPKiW. Byliśmy pewni, że jest tylko lekko ranny. Przez kilka minut odpoczywał na trawniku. Myśleliśmy, że przeżyje. Lekarz uśpił ARIEGO aby sprawdzić, jakie ma obrażenia. Niestety, łoś się z tego snu już nie obudził. Jak wykazała sekcja zwłok, miał pękniętą śledzionę – mówi Bożena Hennig, p.o rzecznika prasowego LPKiW w Myślenicku.

Łoś ARI trafił do Bydgoszczy z Finlandii siedem lat temu jako ROCZNIAK. Był bardzo spokojny. Nie przeszkadzały mu hałasy koncertów na pobliskim Różopolu. Spokojnie znosił też warkot pił spalinowych przy wycince drzew. Nie mamy pojęcia, co go tak bardzo mogło przestraszyć. Jego zagroda była wykonana zgodnie ze sztuką budowlaną. Spełniała wszystkie normy określone dla tego gatunku zwierząt.  Żadne zwierzę do tej pory nie uciekło z terenu ZOO. Nie jest też prawdą że nasz łoś regularnie odwiedzał pobliskie działki. To musiało być jakieś inne, dzikie zwierzę – dodaje Bożena Henning.

Samo zderzenie z łosiem mundurowi zakwalifikowali jako kolizję. Kobieta kierująca Mercedesem dostanie odszkodowanie z polisy LPKiW. Policjanci sprawdzają teraz, czy zagroda zwierzęcia była właściwie zabezpieczona – mówi Przemysław Słomski z bydgoskiej policji

Komentarze

Tagi

Powiązane artykuły

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker